Z dziecięcej perspektywy wszystko jest duże. Nawet ogromne. ludzie, pomieszczenia, przedmioty… Dopiero z wiekiem świat się kurczy, choć bywa, że nadal nas przerasta 🙂

Wracając jednak do dziecięcych pokoi, przystępując do planowania zmian w pokoju dziecięcym, warto zastanowić się, jak widzą otoczenie najmłodsi. Zrób eksperyment: kiedy ostatnio siedziałeś na podłodze, albo leżałeś na dywanie patrząc na ściany i sufit? A dzieci to robią! Patrzą z wysokości swojego metra lub metra z haczykiem i widzą zupełnie inaczej niż Ty. Klęknij, usiądź, rąbnij się na podłodze i wyobraź sobie, że jesteś o połowę mniejszym człowiekiem… Czy ten pokój nadal jest taki sam? Małolaty czasem po prostu nie mają szansy zobaczyć czegoś co dla nich przygotowałeś, bo jakim cudem mają dojrzeć szczegóły kolekcji zdjęć skomponowanych w ramki 13×15 na wysokości wzroku rodziców… no kaman… malutkie, pełne detali obrazeczki dobre są na wysokości twarzy dziecka – wówczas ma możliwość docenić ich urok i walory dekoracyjne.

Bardzo cenię i lubię duuuże dekoracje. Przeskalowane, oversizowe, dominujące, widoczne z daleka i „robiące” wnętrze. Wystarczy jeden obraz, by odmienić oblicze pokoju. Może to być obraz na blejtramie, fototapeta, mural, czy kawałek tkaniny – chodzi o efekt skali. Nie trzeba bać się dużych obiektów w małych wnętrzach, paradoksalnie one czasem dodają dodatkowego oddechu i zmieniają proporcje wnętrza.

Eksperymenty czas zacząć 🙂

Komentarz

1
  1. […] na ogół przestrzeni pokoju dziecięcego rośnie podwójnie i stanowi ciekawy element wystroju. TUTAJ było o obrazach XXXL w pokojach dla […]

Co o tym sądzisz? :)