Niedawno u moich rodziców był remont domu, który wprawdzie nie pamięta moich lat dziecięcych, ale za to towarzyszy od początku mojemu synowi. W związku z tym, na jednej ze ścian, na honorowym miejscu znalazła się miarka wzrostu. Poziome kreseczki rysowane kredką lub ołówkiem w nierównych odstępach, opisane skrupulatnie datami przez dziadka, tworzyły na ścianie sentymentalną koślawą drabinkę. O tym, jak ważna dla nas była ta ściana, przekonał się malarz, który bez pytania rozpędzony po prostu ją zamalował! Ooooo przekonał się…

Cóż, stało się, miarka zniknęła bezpowrotnie. Nie da się odtworzyć, jak duży był „mały” na święta rok temu, a gdzie komu sięgał, jak zaczynał chodzić, czy jak miał 2 lata to urósł więcej niż jak miał 3? Nie da się, ale mierzymy od początku. Taka miarka to wspaniała pamiątka, pretekst to rozmów, wspomnień, śmiechów. Jest to również zupełnie poważne narzędzie do kontroli prawidłowego rozwoju dziecka. Regularne mierzenie i obserwowanie wzrostu pozwala czasem wychwycić nieprawidłowości i zapobiec ich utrwaleniu.

Mierzenie wzrostu dziecka z ołówkiem przy ścianie lub ze scyzorykiem przy framudze to najklasyczniejszy oldskul utrwalony przez pokolenia. Dziś mało kto robi to jeszcze w ten sposób, bo na rynku dostępnych jest mnóstwo gotowych rozwiązań, które nie tylko pełnią swoją funkcję ale też pięknie ozdabiają dziecięce pokoje. Wybierać można spośród miarek naklejanych na ścianę, na fototapecie, na drewnianych listwach, na plastikowych paskach, na tkaninowych miarkach itp. Style też dla każdego – ascetyczne, proste, bajkowe, kolorowe, ze zwierzętami, superbohaterami, klockami itp.

Ja polecam dwa rozwiązania DIY, które wcale nie zabierają dużo czasu ani nie wymagają szczeglnego talentu. W pierwszym przypadku wystarczy kilka samoprzylepnych cyferek i odrobina kolorowej taśmy lub folii, by zdziałać cuda. Jedyne narzędzia potrzebne przy tej kreatywnej twórczości to długa linijka, żeby odznaczyć prawidłowo wysokości na ścianie/drzwiach/meblu a potem nożyczki, by wyciąć co trzeba… DRuga propozycja to drewniana linijka XXL – deska z równo zaznaczoną podziałką (nie do przecenienia w razie remontu lub przeprowadzki!).

Miarka wzrostu to taka wisienka na torcie w dziecięcym pokoju, można bez niej żyć, ale czemu sobie odmawiać przyjemności?

1 2 3 4

 

 

 

Komentarz

0

Co o tym sądzisz? :)